Zegar z Domu Generalnego

Św. Wincenty Pallotti był szczególnie uwrażliwiony na wartość czasu. „Czas to dar drogocenny, krótki i nie do odzyskania” – pisał. Postanowił więc wykorzystać każdą chwilę, nawet najkrótszą, aby czynić dobro: „Będę się starał dobrze wykorzystać najkrótsze nawet chwile, korzystać ze wszystkich okazji, nawet najmniejszych, aby czynić dobrze”.

Stymulując się na tej drodze, Pallotti postanawia korzystać z czasu tak, jakby czynił to człowiek postawiony w trzech sytuacjach granicznych,
a więc: 
– w pierwszym okresie po nawróceniu, 
– w ostatnim momencie życia, 
– oraz w sytuacji zmarłego, któremu dane by było powrócić do życia.

Pisał: „Z łaską Bożą chcę tak wykorzystać czas, jakby go wykorzystał zmarły, gdyby mógł wrócić do życia”. 
Do właściwego wykorzystania i uchwycenia czasu, służyły i nadal służą zegary. Tam, gdzie występują, mają wielką władzę w ludzkiej wspólnocie. Podobnie było w pierwszej wspólnocie „pallotyńskiej” w Rzymie przy SS. Salvatore in Onda. Był jednak mały szkopuł. Wszystkie trzy zegary, które podówczas znajdowały się w pobożnym ustroniu, nie działały jak trza. Ks. Franciszek Vaccari, rektor wspólnoty, postanowił je sprzedać i za zdobyte pieniądze zakupić jeden porządny. Niestety, za trzy zegary otrzymał w sumie ok. 7 skudów. Cena nowego wynosiła zaś 36 skudów (ok. 20 Euro). Zwrócił się więc do Pallottiego, by ten znalazł jakiegoś dobrodzieja, co to gotów by był, aby zegar wspólnocie opłacić. 
Ks. Wincenty wręczył rektorowi 3 skudy jakie posiadał na dany moment i zachęcił go, aby nie tracił wiary. Vaccari nie do końca pocieszony wziął co mu dano i wrzucił do wspólnotowej sakiewki. Kiedy wybiła godzina zapłaty za nowy zegar, ks. Franciszek znalazł, o dziwo, w sakiewce dokładnie tyle, ile trzeba było do zakupu zegara: 36 skudów! Obwieścił to ze zdziwieniem Pallottiemu, na co ten miał odpowiedzieć: „A mówiłem ci, miej wiarę. Bóg może wszystko”. 
Historia ta miała miejsce w 1847 roku. Opowiedział ją sam Vaccari w zeznaniach do procesu beatyfikacyjnego Pallottiego. Ów „cudowny zegar” (na dołączonym zdjęciu), do dziś znajduje się w korytarzu prowadzącym do baru w Domu Generalnym SAC. Przestał niestety funkcjonować, co gołym okiem da się zaobserwować we wspólnocie. Nieszczęście? Szczęście? Kto wie? Choć kolejny cud w tej materii, byłby niewątpliwie pożyteczny dla wspólnotowego życia.

Ks. Stanisław Stawicki SAC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *